Dziś pocałunek w kinie nikogo nie dziwi, nie dziwią współczesnego widza także różne sceny erotyczne, sceny rozbierane, sceny pieszczot nagiego ciała męskiego czy kobiecego. Jednakże wiele wody w rzece musiało upłynąć zanim kino w kwestii erotyki postawiło na swoim, jakże inaczej przecież ukazywano erotykę przed wojną, całkiem inaczej ukazywano tajemnice alkowy kinowych bohaterów w filmie powojennym. W Stanach Zjednoczonych wprowadzono cenzurę w postaci bardzo restrykcyjnego kodeksu nakazującego pokazywanie tylko wybranych części ciała i tylko w odpowiednich proporcjach. Nie można oczywiście było ukazywać piersi, nie można było aktorce pokazywać nagich nóg, ud, pocałunek na wielkim ekranie musiał trwać przepisowe kilkanaście sekund, jeśli przekroczył ten czas, można było specjalnej instytucji wyciąć nadmiar erotyki albo w ogóle zatrzymać film w dystrybucji. Dzisiaj namiętny pocałunek w kinie to rzecz najzupełniej normalna i nikogo już to nie dziwi, normalne jest także ukazywanie scen seksu w kinie.
Cenzura kinowa przez wiele lat skutecznie chroniła film przed scenami erotycznymi. Parę, ściśle określonych centymetrów kobiecego biustu pokazać mogli amerykańscy filmowcy, małą część nagiej nogi kobiecej. Jakże inaczej rzecz ma się w dzisiejszym kinie. Wystarczy spojrzeć na niektóre produkcje Almodovara, na filmy von Triera, by się przekonać, że dzisiaj nie ma już praktycznie żadnych ograniczeń. Reżyser nie musi już jak ognia unikać scen erotycznych, nie musi w miejsce orgazmu obojga kochanków wstawiać sceny z tryskającą fontanną czy strzelającymi fajerwerkami, orgazm można dzisiaj w kinie zagrać, można się przed kamerą do naga rozebrać. Nieraz dochodzi nawet do kopulacji przed kamerą, słynny na całym świecie już i bardzo kontrowersyjny film pt. Intymność doskonale pokazuje, że w kinie nie ma już chyba żadnego tematu tabu, że można pokazać widowni prawdziwy seks. Nie wszystkim się oczywiście taki stan rzeczy podoba, niektórzy tęsknią za kinem minionym, za delikatnymi pocałunkami bohaterów.
Pocałunek w kinie to w dawniejszych czasach jedyna forma erotyzmu na wielkim ekranie. Niewiele można było w kinie pokazać, trzeba było się dostosować do wytycznych, ściśle określonych zasad, które pozwalały pokazywać jedynie małą część biustu, kawałek kobiecej nogi, mowy nie było nawet o jakiejś odważniejszej scenie erotycznej. Wszyscy doskonale wiemy, jak rozwiązywano erotyczne sceny, pokazywało się po prostu całującą się parę, która kładzie się na łóżku, po czym przechodzono do innej sceny. Z czasem kino wytworzyło szereg metafor, które oddawały łóżkową rozkosz, najbardziej chyba znanym chwytem jest tryskająca ku górze fontanna czy kolorowe fajerwerki. Dzisiejsze kino erotyki się z pewnością nie boi, można już pokazywać nagie, kochające się pary, można także ukazywać narządy płciowe, granice pomiędzy erotyką a pornografią w kinie ulegają, jak się zdaje, zatarciu, przykładem chociażby słynny film Intymność z seksem przed kamerą czy kontrowersyjny już i głośny Antychryst Larsa von Triera.